W długiej historii klanu Imperium Polskie było wiele momentów wzmożonej aktywności, ale i też chwile, w których przez długi czas nie działo się zbyt wiele. Zazwyczaj tę aktywność wzbudzały w nas nowe gry, które albo automatycznie wpisywały się w listę określaną przez nas jako „gry klanowe” jak na przykład nowa część serii Total War, lub były rozpatrywane przez radę w celu wpisania do takiej listy. Z czasem jednak potrzebowaliśmy trochę większego impulsu niż nowy Total War. Mimo tego, że część z naszych członków stara się nadążyć za serią i uczestniczy w jej scenie, to nie da się ukryć, że wciąż czekamy na grę, która już stała się dla nas pewnego rodzaju ikoną – Mount & Blade II Bannerlord. Wszelkie update’y o stanie produkcji, devblogi i plotki wzbudzają w nas ekscytację pomieszaną z frustracją przeciągania daty zakończenia prac nad grą.

 

W tej dyskusji często pojawiają się głosy, że lepiej poczekać dłużej na kompletny produkt niż dostać szybciej grę, która będzie wymagała długotrwałego łatania. Pełna zgoda. Problemem jest tylko komunikacja developera z graczami – a raczej jej brak. Przez długi czas nie dostawaliśmy żadnych informacji o Bannerlordzie, żarty o tym, że gra nie wyjdzie nigdy, przestawały być żartami a realną wizją. TaleWords wreszcie to dostrzegło lub przestało udawać, że nie widzi problemu. Twórcy zaczęli prowadzić devbloga. Po pierwszym wpisie sam osobiście byłem pełen nadziei, zanim nie doszedłem to akapitu związanego z datą wydania.

Fragment devbloga firmy TaleWords z serwisu Steam

Twórcy chcieli, w końcu odnieść się do odwiecznego pytania- „Kiedy data wydania?”. Uzyskaliśmy odpowiedź „nie ma daty wydania, bo nie pracujemy w ten sposób”. Osobiście wzbudziło to we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony to dobrze, że twórców nie gonią terminy wydawców, którzy zapewne staliby nad developerem z batem i robili wszystko byle by dopilnować terminu. Z drugiej jednak strony brak orientacyjnego przedziału czasowego, w jakim gra mogłaby być wydana jest dla graczy wielką próbą. Powstaje pytanie, co jest lepsze z punktu widzenia developera. Co budzi w graczach większą frustrację? Przesunięcie ogłoszonej wcześniej daty wydania czy otwarte przyznanie, że data nie zostanie podana. Nie będę się wypowiadał za całą społeczność IPLową ale dla mnie osobiście jest to duży problem. Zapewnienia twórców, że chcą zrobić najlepszą grę, jaką do tej pory zrobili nie robią na mnie wrażenia. Ze screenów i filmów, które powstały dotychczas z Bannerlorda niestety nie wynika żeby gra była rewolucyjną produkcją.

Dla niesprawnego oka można by było stwierdzić gra jest po prostu odświeżoną wersją Warbanda i niekoniecznie rozumiem co może zajmować tyle czasu, ponieważ twórcy nie pokazali nic co mogłoby usprawiedliwić tak długi czas produkcji.

Oczywiście cały ten lament to tylko moje odczucia. Nie jest to stanowisko naszego klanu ani też nie próbuję nikogo przekonać do moich racji. Miejmy nadzieję, że faktycznie otrzymamy wspaniałą grę, która jak za czasów Warbanda przytrzyma nas na dłużej i jeszcze raz sprawi, że Imperium Polskie zawita na scenę M&B. Tymczasem musimy radzić sobie, testując inne gry typu sword fighting, o których postaram się już wkrótce napisać. Żeby być sprawiedliwym wobec TaleWords i kolenej kolejnej wersji Mount&Blade, już wkrótce pojawi się też zbiór potwierdzonych informacji o tym, co ujrzymy w Bannerlordzie.